Osiemnastoletni, ciężko chory na wątrobę chłopiec otrzymał wczoraj szansę na życie, podarowaną przez 51-letnią kobietę z Wejherowa.
- Kobieta zmarła w niedzielę, jej bliscy zgodzili się, by została dawcą – mówi Anna Milecka, koordynator transplantacji w gdańskiej Akademii Medycznej. – Narządy pobrano w wejherowskim szpitalu. Wątroba poleciała do Szczecina, płucoserce do Zabrza, nerki przeszczepiono dwóm osobom w AMG, rogówkę otrzymają też pacjenci naszej akademii.
Kobieta była 79 w zgłoszonym tym roku dawcą z Pomorza. Jak już wczoraj pisaliśmy, mimo apeli lekarzy i hierarchów kościelnych, w ostatnich latach niepokojąco maleje liczba transplantacji w całej Polsce. W Gdańsku także. Na listach oczekujących znajduje się trzy razy więcej chorych, niż dawców! Są wprawdzie szpitale, jak np., w Elblągu, skąd do AMG dotarło aż 29 zgłoszeń (z tego narządy można było pobrać od 15 zmarłych), ale są też rejony, z których od lat nie zgłoszono ani jednego dawcy. Taki miejscem jest Słupsk.
- Nie wiem, dlaczego tak się dzieje – mówi Ryszard Stus, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. – Nie zawsze jest to protest rodziny, czasem też zdarza się, że ze względu na przebyte choroby, nie można zakwalifikować osoby zmarłej jako dawcy przeszczepu. Mam nadzieję, że sytuacja ta zmieni się w przyszłości. Należy przede wszystkim sprawić, by przestał to być temat tabu. Trzeba o tym zacząć mówić jeszcze w szkole, podczas lekcji etyki i religii.
Transplantolodzy liczą na wsparcie kościoła. Z okazji Światowego Dnia Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych, który przypadł w ostatnią niedzielę, duchowni zwrócili się do wszystkich biorących udział w akcjach ratowniczych na drogach, by uszanowali wolę osób, chcących przekazać swoje organy do transplantacji.
Autor artykułu: Dorota Abramowicz