Kompania Węglowa miała zwolnić 800 pracowników kopalni Halemba! Właśnie takie cięcia powodują konieczność zatrudniania pod ziemią firm zewnętrznych.
Górnicy twierdzą, że w kopalniach sprzęt liczy się bardziej od ludzi
Za wszelkÄ… cenÄ™
Ile kosztuje życie polskich górników? Tragedia na kopalni Halemba wystawia precyzyjny rachunek – to 70 mln zÅ‚otych, bo tyle kosztowaÅ‚ sprzÄ™t, którego odzyskanie staÅ‚o siÄ™ celem piÄ™tnastu pracowników firmy Mard i oÅ›miu górników z kopalni Halemba, których w Å›miertelnej puÅ‚apce, ponad kilometr pod ziemiÄ…, zamknÄ…Å‚ wybuch metanu.
- Å»ycie jest bezcenne, a to, co dzieje siÄ™ obecnie w polskich kopalniach nazywamy zjawiskiem ekonomii za wszelkÄ… cenÄ™ – wyjaÅ›nia Dominik Kolorz, szef górniczej „SolidarnoÅ›ci”. – Jeszcze nie tak dawno dochodziÅ‚o do zamykania Å›cian z powodu zbyt wielkiego ryzyka dla ludzi. Teraz już o tym nie sÅ‚yszÄ™. Tak miaÅ‚o siÄ™ stać ze Å›cianÄ…, gdzie zginÄ™li górnicy z Halemby.
Według Kolorza sytuacja w rudzkiej kopalni ujawnia wszystkie patologie jakie rządzą obecnie górnictwem. Przykład idzie z góry.
- W Kompanii WÄ™glowej panuje burdel organizacyjny. Nikt nie wie, za co odpowiada – mówi zwiÄ…zkowiec.
Dwa dni teorii i miesiÄ…c praktyki
Kilka dni temu na rÄ™ce górniczej „SolidarnoÅ›ci” trafiÅ‚ raport zlecony przez KompaniÄ™ WÄ™glowÄ…, z którego wynikaÅ‚o, że zatrudnienie w Halembie trzeba zredukować o 800 osób.
- Brak fachowych rÄ…k do pracy to główne źródÅ‚o problemów – wyjaÅ›nia Kolorz. – Potem zatrudnia siÄ™ zewnÄ™trzne firmy, w których dziÅ› pracuje ok. 19 tysiÄ™cy pracowników. WÅ‚aÅ›nie taka firma wydobywaÅ‚a sprzÄ™t z poziomu 506.
W takich firmach i firemkach zwykle są zatrudniani ludzie leciwi, albo młokosy. Gdy trafią w ekstremalne warunki nie wiedzą co robić.
Szkolenie pracownika np. ze spółki Mard trwa bardzo krótko. To dwa dni teorii i miesiąc praktyki. Jak 21-letni człowiek ma bezpiecznie poruszać się 1030 metrów pod ziemią w temperaturze 28 stopni C?
Kolorz uznaje za skandalicznÄ… procedurÄ™ przetargowÄ….
- Przetarg, który miaÅ‚ miejsce w Halembie byÅ‚ dwa razy rozstrzygany. Firma Mard oprotestowaÅ‚a wyniki pierwszego przetargu i wygraÅ‚a – mówi.
Dodajmy, że szefem firmy jest byÅ‚y nadsztygar z Halemby…
Podpoziomy
Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, odpowiedzialny za restrukturyzację górnictwa, piętnuje przede wszystkim brak wystarczających inwestycji w górnictwie, co mści się w tragiczny sposób na górnikach.
- Nie budujemy nowych szybów. 45 proc. wydobycia pochodzi z tzw. podpoziomów, a wiÄ™c wyrobiska powstajÄ… pod najniższym poziomem wydobycia, które odbywa siÄ™ w skrajnie trudnych warunkach i bardzo głęboko – wyjaÅ›nia.
W Å›lÄ…skich kopalniach jest kilkadziesiÄ…t Å›cian z zablokowanym sprzÄ™tem, który czeka na wydobycie. Aby otworzyć takÄ… otamowanÄ… Å›cianÄ™, trzeba skalkulować ryzyko – w przypadku Rudy ÅšlÄ…skiej akcjÄ™ powinni przeprowadzić wyszkoleni ratownicy, a nie wybrana w przetargu firma zewnÄ™trzna.
Czteroletnie doświadczenie
Marian Długosz, właściciel Górniczego Przedsiębiorstwa Usługowo-Handlowego Mard, nie ukrywa, że jest zdruzgotany tym, co się wydarzyło.
— WÅ‚aÅ›nie siedzÄ™ w stołówce z rodzinami osób, których na razie nie udaÅ‚o siÄ™ odnaleźć. Ludzie, którzy pracowali w Halembie mieli dobre kwalifikacje, to byli dobrzy pracownicy — mówi.
Jego firma ma na rynku górniczym ledwie czteroletnie doÅ›wiadczenie. W Halembie zlikwidowaÅ‚a już wczeÅ›niej trzy Å›ciany, prowadziÅ‚a także prace w nieistniejÄ…cym już katowickim „Kleofasie” oraz w kopalni Knurów. DÅ‚ugosz zapewnia, że za każdym razem prace prowadzone byÅ‚y pod okiem specjalistów z kopalÅ„.
– Mam wszystkie ubezpieczenia, rodziny ofiar i poszkodowanych dostanÄ… odszkodowania.
Tymczasem zwiÄ…zkowcy twierdzÄ…, że prywatne firmy wykonujÄ…ce usÅ‚ugi dla kopalÅ„, to prawdziwa plaga. Wynajmowane sÄ… one do najcięższych i najbardziej niebezpiecznych prac, a jednoczeÅ›nie ich pracownicy sÄ… bardzo sÅ‚abo opÅ‚acani (czÄ™sto od 600 do 800 zÅ‚otych), bywajÄ… w zaawansowanym wieku, a ich kwalifikacje pozostawiajÄ… wiele do życzenia. CzÄ™sto majÄ… wÅ‚aÅ›ciwy ekwipunek — zjeżdżajÄ… na dół w tenisówkach i dziurawych dżinsach.
Górnik na staÅ‚e pracujÄ…cy w kopalni nigdy nie pozwoliÅ‚by sobie na pracÄ™ w takim stroju…
Paniki nie było
W środę, kiedy jeszcze trwały poszukiwania zaginionych, na kopalnianym placu utkanym wozami transmisyjnymi kłębił się tłum górników, którzy właśnie skończyli szychtę. Nie wszyscy spieszyli się do domów. Wielu dzwoniło z komórek do żon, do dzieci. Że są cali i zdrowi.
Choć akcja ratownicza odbywała się na poziomie 1030, na innych poziomach trwała praca. Wg górników, z którymi rozmawialiśmy na poziomie 1030 jest jeszcze inne wyrobisko, kilkaset metrów dalej. Tam również nie wstrzymano robót. Górnicy to rozumieją. To ich zakład pracy. Dla nich być, albo nie być. W Rudzie Śląskiej kopalnia to największy żywiciel.
– Na szczęście pracujÄ™ teraz w rejonie wyłączonym z chodnika, na poziomie 830 – mówi 42-letni Marek Binkowski, maszynista wyciÄ…gowy na Halembie Å›pieszÄ…cy do pracy na godz. 14.
Kiedy doszło do wybuchu, był na kopalni.
– DowiedzieliÅ›my siÄ™ od sztygara, którego wezwano. Sztab miaÅ‚ zdecydować o zmianie kierunku wentylacji – dodaje Binkowski.
Jaka była reakcja?
– Nie byÅ‚o paniki, raczej wyciszenie. Każdy trawiÅ‚ tÄ™ wiadomość po swojemu, ale byÅ‚o nam ciężko. Każdy myÅ›laÅ‚ o ofiarach, o uratowanych – dodaje.
Przyznaje, że z ciężkim sercem wychodziÅ‚ w Å›rodÄ™ do pracy. Od żony usÅ‚yszaÅ‚ „tylko szczęśliwie wróć”.
– Szczerze? Odechciewa siÄ™ pracować – wzdycha.
Bomba metanowa
Górnicy, którzy skończyli poranną dniówkę w skupieniu palą papierosy na placu. Mówią o ryzyku zawodowym i braku perspektyw innych niż kopalnia w rodzinnym mieście.
– Za jakie ja pieniÄ…dze narażam życie? – pyta w koÅ„cu rozgoryczony 34-letni Krystian Grodzki, górnik przodkowy z Halemby. – 1,6 tys. zÅ‚ na miesiÄ…c? Warto? Nie warto, ale robota poza kopalniÄ… jest za 600-800 zÅ‚. Rodziny nie wyżywiÄ™. Już teraz ciężko.
Krystian Grodzki jeszcze kilka miesięcy fedrował na feralnym poziomie 1030.
– Po cholerÄ™ po tylu miesiÄ…cach wÅ‚adze kopalni zdecydowaÅ‚y tam wpuÅ›cić ludzi do nieczynnego wyrobiska! – denerwuje siÄ™. – Ja wiem że ktoÅ› te prace musi wykonać, ale przecież to trzeci wypadek na tej Å›cianie! Tam jest bomba metanowa!
Do Krystiana Grodzkiego dzwoniła w nocy matka. Czy żyje, czy cały i zdrowy.
– BÅ‚agaÅ‚a żebym wziÄ…Å‚ sobie urlop, ale powiedziaÅ‚em „co to zmieni? ”. Nic. Natura siÄ™ mÅ›ci, choćby nie wiem ile szkoleÅ„ BHP byÅ‚o, ile czujników – wzdycha Grodzki.
Górnicy twierdzą, że w ostatnim czasie na poziomie 1030, w ścianie wybuchu stężenie było tak duże, że co dwa dni przerywano prace i wietrzono chodnik. Ze smutkiem przyznają, że nie ma roku, żeby przed Barbórką nie było wypadku na Halembie.
– Musi swoje żniwo zebrać – wzdycha 38-letni Kazimierz Smulski, Å›lusarz w Å›cianie. Grodzki dodaje: – Prawda jest taka. Na kopalni zawsze liczyÅ‚y siÄ™ bardziej maszyny niż ludzie. I to caÅ‚a tragedia. Zysk, zysk i jeszcze raz zysk.
Autor artykułu: Izabela Kacprzak, Witold Pustułka